top of page
bg_3.jpg

AI w finansach i księgowości: Co już działa w praktyce.

  • Lukas
  • 29 sie 2025
  • 3 minut(y) czytania
zmęczona księgowa

Dobra, pogadajmy szczerze.  


Masz firmę. Małą. Albo średnią. Wiesz, jak to wygląda. Faktury nie wystawią się same, liczby nie przeliczają się cudownie w Excelu, ZUS nie poczeka. Tydzień za tygodniem klepiesz to samo. Raz się pomylisz — masz korektę. Drugi raz — kontrola. Trzeci raz? Strach otworzyć skrzynkę.  



Jak Automatyzacja w Księgowości Może Pomóc?


I teraz nagle wszyscy mówią: “Hej, automatyzacja księgowości! Użyj AI w finansach! To oszczędność czasu i pieniędzy!”. No dobrze, tylko jak?  


Nie masz miliona na SAPa. Nie masz działu IT, tylko szwagra, który „coś tam ogarnia”. Ale masz chaos w tabelkach, rachunki leżą w mailu, a VAT się sam nie policzy. I tu właśnie... tu wchodzi AI — ale bez fanfar.  


AI w rachunkowości to nie magiczna kula. To po prostu... pomoc. Taka praktyczna. Do brudnej roboty. Takiej, którą musisz robić, ale masz jej po dziurki.



Zastosowania AI w Księgowości  


Weźmy faktury. Znasz te PDF-y, które trafiają na maila i leżą? Albo te zdjęcia paragonów zrobione kalkulatorem? Masz to? No to AI może je ogarnąć tak, że... sam się zdziwisz. Wyciąga dane, cyk — numer NIP, cyk — kwota, termin, wszystko jakbyś sam przepisał. Tylko szybciej i... bez literówek.  


Znasz ręczne odsiewanie „czy klient już zapłacił”? Działa tylko przy pięciu fakturach. A potem? Potem wszystko się sypie. Nawet nie wiesz, ile Ci ktoś zalega — i tak stoisz z płynnością. Oto miejsce, gdzie automatyzacja finansowa robi porządek.  



Przykłady Zastosowania AI  


To nie jest rocket science. Serio. Małe firmy korzystają z takich rozwiązań codziennie. Dobry przykład? 


- Agencja social media — pięć osób. Wdrożyli prosty system, który zbiera faktury kosztowe z maila i sam je wrzuca do chmury. I podpisują zdalnie. Wiesz ile czasu oszczędzili? Trzy godziny tygodniowo. Dla nich to jak dodatkowy dzień w miesiącu. Na rozwój. Albo na sen, jeśli wolisz.  


- Mała hurtownia — dwa busy, kilku klientów. Wdrożyli AI do monitorowania płatności. System sam widzi, że klient A spóźnia się regularnie sześć dni, klient B płaci z góry. Co się zmieniło? Prosta decyzja: dla jednych — przedpłata, dla drugich — delikatny kredyt kupiecki. Efekt? Lepszy cashflow. Lepszy sen.  


- Sklep internetowy — produkty dla matek, wysokie sezony, zerowe w międzyczasie. Kiedyś — ręczna analiza, co zamawiać. Teraz? AI patrzy na dane, uczy się, zna trendy, skleja historię z zamówień z pogodą i... podpowiada, co i kiedy zamawiać. Magazyn w końcu nie pęka w szwach bez sensu. Oszczędność? 30% kosztów składowania. Razem na poduszkę albo reklamę. Ich wybór.  



Koszty Automatyzacji  


Dobra. Ale teraz pewnie myślisz: „To pewnie kosztuje fortunę”. Niekoniecznie.  


Widziałem firmy, które wchodzą w automatyzację księgowości za 150 zł miesięcznie. Tyle, co dwie dobre pizze. A zwraca się w tydzień, czasem dwa. Chociażby w unikniętych błędach, które normalnie kosztują w korektach, w odsetkach, w czasie na głupoty.  


Kluczem nie jest „od razu wszystko” — to błąd.  


- Najpierw jedno. Może faktury.  

- Może raporty.  

- Może przypomnienia o płatnościach.  


Zrób to. Zobacz efekty. Naucz zespół. Potem kolejne. 



Wdrożenie AI w Firmie  


I nie licz na to, że wszystko odpali się samo. Trzeba chwilę posiedzieć. Kliknąć. Przetestować. Może się nie uda od razu. Czasem narzędzie się nie sprawdzi. Trudno. Zmieniasz, kombinujesz. Tak wygląda cyfrowa transformacja. 


Nie jak reklama — raczej jak grzebanie w Excelu po kawie i nieprzespanej nocy.  


Ale w końcu nagle... dzieje się coś dziwnego. Masz więcej czasu. Mniej frustracji. Mniej “upsów”.  



Kiedy Zaczniesz?  


A więc pytanie nie brzmi „czy warto”. Tylko — „kiedy zaczniesz?”.  


AI w księgowości i automatyzacja finansowa to nie science fiction. To jak przejście z ręcznego młotka na wiertarkę. Nadal coś trzeba zrobić, ale... szybciej, celniej, z mniejszym potem.  


I jeśli nadal nie wierzysz — odpal demko. Przetestuj. Zacznij mało. Ale zacznij.  


Nie chodzi o to, żeby imponować technologią. Chodzi o to, żeby nie utonąć w plikach, które można było ogarnąć automatycznie.  


I serio — liczby nie kłamią.




Komentarze


bottom of page